Zdradzam, bo chcę mieć imię!
22/07/2011 – 10:52 | Komentarze (7)

Kiedyś był Misiem, Kochaniem, Skarbem. Piotrem, Maćkiem, Romkiem lub Sebastianem. Dziś jest MĘŻEM. Nie ma imienia, nie ma osobowości. Czy mężowie mogą zdradzać dlatego, że znów chcą być traktowani jak kategoria mężczyzn a nie bezimiennych …

Czytaj cały artykuł »
Problemy

Bolączki codzienności. Problemy małe i duże, z którymi styka się każdy z nas.

Psychologia

Psychologia codzienności. Praktyka, teoria, wpływ psychologii na nasze życie.

Twórczość

Literatura, poezja, malarstwo, fotografia, kreatywność.

Uczucia

Świat uczuć, emocji, miłości. To one kierują naszym życiem.

Wizualizacje

Artykuły z dodatkiem filmu video bądź muzyki.

Emocje » Psychologia

Ewolucja rozumienia zaburzeń psychicznych

Submitted by Monika on 20/11/2008 – 14:03Komentarze (0)
Wojciech Weiss, Opętanie

Wojciech Weiss, Opętanie

Większość współczesnych psychologów prezentuje dziś stanowisko, zgodnie z którym zaburzenia umysłowe oraz zaburzenia zachowania są wynikiem wzajemnego oddziaływania czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Tym samym, w diagnozie uwzględniają oni przyczyny wewnętrzne, biorąc jednocześnie pod uwagę fakt, iż uwarunkowania biologiczne zawsze trafiają na określone warunki środowiskowe. W zależności więc od rodzaju zaburzenia, terapie są dziś ukierunkowywane na procesy fizyczne, czynniki środowiskowe lub oba te elementy.

Leczenie tego typu zaburzeń, nie jest wbrew pozorom wynalazkiem ery nowożytnej. W epoce kamiennej uważano, że za dziwne i nieprawidłowe zachowania odpowiadają zamieszkałe w ciele człowieka demony. By umożliwić im wyjście, żłobiono, więc w głowach ludzi okrągłe otwory. Podobne przekonania przyświecały ludziom w starożytnym Egipcie, Chinach i Grecji. W krajach tych wypędzano złe duch utrudniając im życie. Chorych „leczono” więc trucizną, do której dodawano między innymi odchody krokodyla i muchy oraz krew jaszczurki. Przeświadczenie o złych mocach odpowiedzialnych za dziwne zachowania ludzi, obowiązywało jak wiadomo, również w średniowieczu. Leczeniem „opętanych” zajęli się wówczas głównie księża. Stosunkowo rzadko ograniczali się oni niestety do modlitw i wody święconej. Częściej sięgali po metody znacznie bardziej okrutne. Wystarczy tu choćby wspomnieć słynne polowania na czarownice. Od początku wieku XVI, pogląd o opętaniu przez złe duchy ludzi wykazujących zachowania zaburzone, szybko zaczął tracić na znaczeniu. Niestety tylko w niewielkim stopniu poprawiło to sytuację tych osób. Zwykle zamykano ich w specjalnych domach i trzymano w niegodnych człowieka warunkach. Najprawdopodobniej najstarszym tego typu zakładem, był St. Mary of Bethlehem Hospital w Londynie. Do roku 1547 trafiały tam osoby uznane za „wariatów”. Zwykle, ze względu na stosowane wobec nich tortury oraz głód, umierali oni krótko po przyjęciu do zakładu.

Tak naprawdę przełom w traktowaniu osób z zaburzeniami zachowania nastąpił dopiero po tym, jak niemiecki psychiatra, uczeń Wundta, Emil Kraepelin napisał w swoim podręczniku, iż choroby umysłowe powstają na skutek zmian chorobowych w mózgu. Od tego czasu, zaczął się rozwijać tak zwany organiczny sposób widzenia tego problemu. Kolejne lata obfitowały w odkrycia potwierdzające stanowisko Kraepelina lub polemizujące z nim, z reguły jednak wszystkie one miały już podłoże naukowe.

Twórcą kolejnego przełomu w podejściu do zaburzeń natury psychicznej, okazał się być Zygmunt Freud. To on stwierdził, iż przyczyna tych zaburzeń tkwi w samym pacjencie. Chcąc się ich pozbyć, musi on się zmienić, podejmując w tym celu odpowiednie leczenie. Taka osoba, według Freuda, musiała się więc przede wszystkim uporać ze swoimi nieuświadomionymi przeżyciami i konfliktami. Tak też powstał medyczny sposób widzenia problematyki zaburzeń psychicznych, który po pewnej ewolucji oraz wzbogaceniu o poglądy behawiorystyczne reprezentowany jest szeroko w dniu dzisiejszym.

Popularity: 4% [?]

Dodaj komentarz!

Bądź miły. Pisz poprawnie. Nie spamuj :)