Jak poczuć się lepiej? Uśmiechnij się!
Mimo, że o tym nie wiesz już poprawiłeś sobie humor po przeczytaniu samego tytułu! To co czytasz, wpływać może bowiem na Twój stan emocjonalny. Wystarczy, że czytasz takie słowa jak „uśmiechać się” „być szczęśliwym” „jestem wesoły” „żartować” czy „mieć dobry humor”- teraz musisz już być w dobrym humorze! A oto dlaczego:
To, że uśmiechanie się – nawet wywołane sztucznie (poprzez konieczność trzymania w ustach czegoś, co każe nam je rozciągnąć w niby uśmiechu) poprawia zwrotnie samopoczucie, psychologowie wiedzą od dawna. Odpowiedzialne za to są nasze mięśnie, których rozciągnięcie, mózg interpretuje jako uśmiech a co za tym idzie, mózg zaczyna uważać, że skoro się uśmiechamy, to pewnie mamy jakiś powód.
Teraz, okazało się, że nawet czytanie słów, które oznaczają coś przyjemnego i zabawnego, wprowadza nas w dobry nastrój – ale uwaga. Tak działają tylko czasowniki. Przymiotniki, takie jak „zabawny”, „śmieszny” czy „żartobliwy” już nie.
Jaka jest tego przyczyna?
Proces wpływu czytania na samopoczucie zbadano na Uniwersytecie w Amsterdamie. Najpierw sprawdzono, że kiedy czytamy słowa mówiące o dobrym humorze (czasowniki), nasz mięśnie podświadomie reagują – innymi słowy mówiąc, jeśli teraz przeczytasz , że „jesteś wesoły”, mięśnie twojej twarzy, minimalnie drgną tak jakbyś rzeczywiście był wesoły. A jak już drgną, to mózg działać zaczyna na powyższej zasadzie, czyli uznaje, że skoro się szczerzysz, to masz powód!.
Aby sprawdzić, czy sztucznie implikowane słowa o nastawieniu emocjonalnym mogą wpływać na naszą ocenę (czyli racjonalne stwierdzenie tego czy coś jest rzeczywiście śmieszne, wesołe i zabawne), jak zwykle przebadano studentów. Jednej grupie, wetknięto w usta ołówek, tak aby trzymając buzię w ciup, nie mogli się uśmiechnąć. Druga nie była niczym ograniczona. Obu grupom puszczono kreskówki, a pomiędzy nimi prezentowano wyświetlane czasowniki o pozytywnym zabarwieniu emocjonalnym (czyli „żartowanie”, „śmianie się” itd) Po serii kreskówek, studenci mieli ocenić, na ile były one śmieszne. Ci, którzy nie trzymali w ustach ołówka, a więc ci, których mięśnie mogły drgać po przeczytaniu słów ocenili kreskówki jako bardziej śmieszne, niż ci, którzy trzymali buzię w ciup. To co czytamy, może zatem wpłynąć na nasz stan emocjonalny z taką siłą, że ma on wpływ na naszą ocenę sytuacji. Tylko czekać, aż po opublikowaniu badań, dane wykorzystają spece od reklamy i będziemy mieć same śmieszne reklamy z głosem z offu – „uśmiechnij się”, „zabaw się z nami”., „rozerwij się” itd…
Popularity: 17% [?]
Źródło tekstu: www.psychologicalscience.org/media/releases/2009/foroni.cfm

Artykuł przedstawia w sumie starą prawdę
Uśmiechajmy się ile się tylko da! Nie dość, że ćwiczymy mięśnie twarzy, to świadomie wpływamy na nasz i innych nastrój.
Polecam obejżenie filmiku z amerykańskim psychologiem na temat kreatywności i szczęścia, poniżej link z polskimi napisami:
http://dotsub.com/view/983ec667-7e78-41e7-88dd-1bbd03c374c0