Mentoring – kiedy warto poszukać nauczyciela?
5/07/2018 – 19:35 | Komentarze (0)

Mentoring to brzmiące bardzo nowocześnie słowo określające osobisty rozwój, który wydarza się w przestrzeni partnerskiej relacji pomiędzy uczniem a jego nauczycielem czy mistrzem. Taki sposób kształtowania własnej osoby znany jest jednak od starożytności, a samo …

Czytaj cały artykuł »
Problemy

Bolączki codzienności. Problemy małe i duże, z którymi styka się każdy z nas.

Psychologia

Psychologia codzienności. Praktyka, teoria, wpływ psychologii na nasze życie.

Twórczość

Literatura, poezja, malarstwo, fotografia, kreatywność.

Uczucia

Świat uczuć, emocji, miłości. To one kierują naszym życiem.

Wizualizacje

Artykuły z dodatkiem filmu video bądź muzyki.

Emocje » Psychologia

Mamy kryzys bo nie umiemy już się bawić!

Submitted by on 18/04/2009 – 09:00Komentarze (3)

zabawa-i-psychologiaCzy zapaść gospodarcza, stres i zwiększona ilość samobójstw oraz coraz mniejsze poczucie szczęścia może być wynikiem tego, że utraciliśmy zdolność do zabawy? Zdaniem Peter Gray’a, psychologa z Bostonu tak właśnie jest! Według naukowca, zwykłe dziecięce zabawy, świętowania oparte na dzieleniu radości z współplemieńcami były dla ludzi pierwotnych sposobem na pokonywanie agresywnych tendencji i uczenie się socjalizacji i współpracy. Obecnie, kiedy dorośli praktycznie się nie bawią (a przynajmniej nie w takim rozumieniu jakim jest dziecięca zabawa) a dzieci zachęcane są do spędzania wolnego czasu na grach rywalizacyjnych, tracimy zdolność do kooperacji i współdziałania z innymi.

Dzieci coraz częściej bawiąc się stawiane są w sytuacji rywalizacji – czy mamy tu na myśli gry i zabawy sportowe, gry komputerowe, czy jakiekolwiek inne formy zabawy z wykorzystaniem gadżetów. Weźmy chociaż zajęcia wychowania fizycznego – dzieci grają w siatkówkę, rzucają piłką lekarską, robią fikołki. Każda z tych czynności podlega potem ocenie wpisywanej na koniec semestru do dzienniczka. To sprawia, że zabawa sportowa przestaje być zabawą, a staje się rywalizacją o lepsze oceny.
Podobną sytuację mamy na każdym podwórku – kupowanie dzieciom coraz droższych zabawek i gadżetów sprawia, że nie skupiają się one na wspólnym organizowaniu sobie czasu i wymyślaniu gier i zabaw, lecz na prezentacji swoich zabawek i rywalizacji o to kto z nich ma lepsze gadżety.

To nastawienie na rywalizację oraz mała sposobność do ćwiczenia kooperacji i uczenia się jak nawiązywać relacje interpersonalne oparte na wzajemnej wymianie powoduje wzrost egoizmu i alienacji społecznej. Peter Gray w tym zaś upatruje przyczyn kryzysu i tego że generalnie jesteśmy coraz bardziej nieszczęśliwi (wzrost ilości depresji, samobójstw czy chorób serca).

No cóż…nie da się odmówić Grayowi logiki wywodu. Zastanówcie się teraz kiedy ostatnio bawiliście się tak, jak robią to dzieci ?– i nie mam tu na myśli zakrapianych imprez czy zabawy w „podgryzanie współpracownika”

Popularity: 3% [?]

Komentarze (3) »

  • kasiek pisze:

    Bzdura i teoria wyssana z palca. To że ludzie pierwotni potrafili bawić się ze sobą nie oznacza, że nie rywalizowali. Śmiem twierdzić, że rywalizacja i agresja w dawnych czasach była daleko bardziej posunięta i bezwzględna. O wszystko było przecież trudniej, chleb nie leżał na półce w sklepie, nie było centralnego ogrzewania i innych, ogólnie dostępnych dla każdego dzisiaj wygód. Kto miał lepsze zasoby, większe zalety, ten miał lepszą (ładniejszą, sprytniejszą) żonę. Zresztą ta prosta zasada trwała całe wieki, tak zwane „dobre zamążpójście” oznaczało ni mniej ni więcej wybranie najbogatszego kandydata z możliwych, a wychwalane w artykule beztroskie zabawy, służyły do wyłonienia tychże kandydatów. Właściwie każda zabawa niesie za sobą pewien ukryty motyw, często nieuświadamiany. To taki swoisty ranking popularności, mimo że miły i relaksujący (chyba że ktoś nieustannie w tej zabawie przegrywa ;-))
    Wiara w to, że kiedyś była sielanka i beztroska, a dziś mamy brutalne czasy rywalizacji, to jakieś zakłamanie, ewentualnie naiwność. No, może jeszcze dumania nałogowego defetysty :-)

    A co do dzieci i ich zabaw – dzieci maja naturalną potrzebę rywalizacji. Sama gdy byłam dzieckiem pamiętam, że wszystkie gry, zabawy i rozmowy między rówieśnikami, opierały się na rywalizacji, dzieci przechwalały się, opowiadały niestworzone historie, byle tylko „wygrać” z innymi dziećmi. W tym czasie dzieci ustalają swoją pozycję społeczną (szkolną, podwórkową) która będzie im towarzyszyć przez wiele lat.
    Ze zdumieniem czasem obserwuję, jak dzieci które mają normalnych rodziców, nie kupujących im wcale gadżetów, rywalizują ze sobą o wszystko – nie tylko o rzeczy materialne. Czasem mam wrażenie, że dzieci w ogóle nie prowadzą normalnych rozmów, tylko takie „kto jest lepszy”.
    Moja babcia opowiadała mi, że w czasie wojny jak któreś z dzieci miało w domu masło, to wychodziło z kanapką z masłem na podwórko żeby się pochwalić. Jak widać nie trzeba mieć modnych gadżetów, bo w czasach gdy przywilejem było masło – dzieci i nim się chwaliły, bo to w wieku dziecięcym naturalne zachowanie. W wieku nastoletnim się z tego wyrasta, a dawni rywale stają się po prostu kolegami lub przyjaciółmi. Jednak ustalona jest już pozycja każdego z nich. Ci, którzy najlepiej wypadali w dziecięcych przepychankach, są najbardziej rozchwytywani w towarzystwie, a ci którzy wypadali najsłabiej – nie są nigdzie zapraszani czy brani pod uwagę.
    Proszę nie demonizować tak „dzisiejszych czasów”, bo akurat jeśli chodzi o zabawy, to nie istnieją i nigdy nie istniały takie, które nie opierałyby się na rywalizacji, od gry w klasy czy chińczyka poczynając. A szkoła ma przygotowywać dziecko do dorosłego życia, co za tym idzie – do tego że jako dorosły człowiek, nieustannie będzie poddawany presji i ocenie. Jak ma się tego nauczyć bez stawiania mu ocen?

    Jeśli ktoś zna zabawę nie polegającą na rywalizacji, to proszę o podanie nazwy czy opisu tej zabawy, chętnie się zapoznam.
    Pozdrawiam

  • Monkey pisze:

    At last! Someone who undetsradns! Thanks for posting!

Dodaj komentarz!

Bądź miły. Pisz poprawnie. Nie spamuj :)