Dzień bez smartfona, czyli dlaczego czujemy się źle, gdy nie mamy przy sobie telefonu
22/02/2017 – 23:17 | Komentarze (0)

Większość Polaków korzysta codziennie z telefonu mobilnego i nie wyobraża sobie, by miało się to zmienić. Co więcej, wiele osób reaguje silnym zdenerwowaniem na brak smartfona. Co jest tego przyczyną? Dlaczego obawiamy się życia bez …

Czytaj cały artykuł »
Problemy

Bolączki codzienności. Problemy małe i duże, z którymi styka się każdy z nas.

Psychologia

Psychologia codzienności. Praktyka, teoria, wpływ psychologii na nasze życie.

Twórczość

Literatura, poezja, malarstwo, fotografia, kreatywność.

Uczucia

Świat uczuć, emocji, miłości. To one kierują naszym życiem.

Wizualizacje

Artykuły z dodatkiem filmu video bądź muzyki.

Emocje » Psychologia

Toksyczna matka

Submitted by on 16/11/2009 – 09:00Komentarze (562)

matka-toksycznaZaborcza, ograniczająca, wiecznie wtrącająca się w Twoje życie. Toksyczna matka. Niestety, nie zawsze nasze relacje z rodzicami układają się dobrze. Wprawdzie wielu z nas, po okresie buntu i naporu w czasie adolescencji jest w stanie pozytywnie ułożyć sobie relacje z rodzicami, dla niektórych jednak nie jest to możliwe – ich matka nie pozwala im na usamodzielnienie. Jest zawsze obok, zawsze chętna o pomocy lub zawsze pomocy wymagająca. Wymaga atencji, telefonów, organizuje życie, decyduje, dusi… Toksyczna matka może zniszczyć Twoje życie – o ile nie ockniesz się i nie zdasz sobie sprawy z tego, że toksyczna miłość matki Ci szkodzi.


Jak działa toksyczna matka?

Najczęstszą formą działania toksycznej mamy jest wzbudzanie w dziecku poczucia winy. Poczucie winy wzbudzane jest zaś przez pokazywanie dziecku poświęcenia, na jakie zdobyła się matka aby dziecko wychować oraz udowadnianie dziecku, że nie jest dość troskliwe, czułe i kochające. Prawda jest jednak taka, że dziecko nigdy nie będzie dla toksycznej matki dość kochające i czułe – nie, jeśli będzie miało jakiekolwiek własne pragnienia i własne zdanie. Toksyczna matka chce podporządkować sobie dziecko, przeżyć za niego jego życie, wejść w jego rolę. Aby zadowolić matkę, dziecko musiałoby więc zrzec się w pełni swojego życia.

Osoba, która da się zdominować toksycznej matce nie założy własnej rodziny, a nawet jeśli jej się to uda, nie trwa to długo – partner nie wytrzyma konkurencji w postaci teściowej, nie będzie w stanie żyć w toksycznej relacji i odejdzie. Jeśli pojawi się dziecko, to toksyczna relacja ma spore szanse na przeniesienie się na kolejne pokolenie.

Jak sobie radzić z toksyczną matką?

  • Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie toksyczności relacji jaką mamy. Jeśli wiemy, że jesteśmy manipulowani, że staliśmy się ofiarą, możemy zacząć działać.
  • Musisz zacząć stawiać granice – nie jest to proste – matka będzie bronić tego co już osiągnęła, będzie próbować przymusić cię abyś na powrót stała się jej grzeczną córeczką czy ukochanym synem. Pamiętaj, że matka nie rozumie tego, że ty masz problem z waszą relacją.
  • Stawiając granicę musisz być silna i odporna – nawet jeśli matka będzie stosować szantaż emocjonalny – jeśli się złamiesz- przegrasz walkę o własne życie.
  • Staraj się zrozumieć swoją matkę– toksyczne matki nie są takie dlatego że są wredne lub nie kochają swoich dzieci. Ich zachowanie wynika z lęku, niepewności, samotności. Rozumiejąc mechanikę działania matki będzie Ci łatwiej uwolnić się od toksycznej relacji.
  • Nie krzycz i nie reaguj emocjonalnie – na tym właśnie bazuje poczucie winy – jeśli wykrzyczysz że masz prawo do własnego życia, szybko doświadczysz poczucia winy („jak to tak na biedną starą matkę krzyczeć!”) i z twojego postanowienia odcięcia się nie pozostanie nic – zamiast działać pod wpływem emocji staraj się więc działać racjonalnie i spokojnie, tak abyś sama siebie nie wpędziła w poczucie winy.
  • Niekiedy toksyczne matki uniemożliwiają jakiekolwiek prowadzenie własnego życia – jeśli nie jesteś w stanie poradzić sobie z relacją mimo prób, może warto rozważyć opcję bolesną ale niekiedy jedyną- oddalić się fizycznie od matki.

Toksyczne relacje można uzdrowić samemu, ale łatwiej zrobić to przy pomocy terapeuty. Jeśli więc chcesz pracować nad sobą i uwolnić się od swojej matki oraz stać cię na psychoterapię, zawsze warto taką opcję rozważyć.

Popularity: 100% [?]

Komentarze (562) »

  • beti pisze:

    Prosze o pomoc.Moja mama jest wdowa od 6 lat, jestem jedynym dzieckiem, dwoje juz zmarło.Jestem nadopiekuncza dla mamy, dziele sie z nia wszystkim np zakupami.Kupuje jej leki nie wołam pieniedzy, nosze obiady.Stale ma pretensje, z byle czego robi awantury,jest wulgarna.Wymysla sytuacje i mi je wmawia.Nie moze patrzec ze jestem szczesliwa.Niszczy moje zycie i zdrowie.Ma 76 lat stoi nad grobem i zamiast cieszyc sie kazda chwila zycia robi awantury.Chodze zalamana, placze nie wiem co robic.wokol siebie ma tylko mnie, z wszystkimi jest sklocona!!! Pomozcie

  • Ela pisze:

    Ciekawy artykul. Mam dokladnie taka sama historie. Jestem jedynaczka, niebawem skoncze 29 lat. Prawie 2 lata temu zmarl moj tata, w zwiazku z czym mama zostala sama, poniewaz ja mieszkam za granica. W ciagu ostatniego roku zmienilam kraj, w ktorym mieszkam, ale wciaz poza PL. W czasie przeprowadzki wrocilam do PL na 3 miesiace, zeby pobyc z mama, pomoc jej w sprawach , z ktorymi sobie nie radzi. Mama myslala jednak ze zmienie zdanie i zostane w PL. Jednak ja podjelam decyzje i uparcie zyje swoim zyciem. Mama po tych 3 miesiacach zachowuje sie okropnie. Szantaz emocjonalny, wymuszanie litosci, przyjazdow. Notoryczny krzyk przez telefon, klamstwa na temat stanu zdrowia i wszechobecne JA. Kontakt raz w tygodniu, jesli ja zadzwonie. Chcialabym miec normalne relacje, ale mama niszczy mnie i moje podejscie do zycia. Mam aspiracje ktorych ona nie rozumie, ale tez nie probuje zrozumiec i nie akceptuje. Ja podjelam ostatni krok z artykulu, fizyczne oddalenie sie. Boli, pojawia sie poczucie winy, ale z czasem mija i im bardziej realizuje swoje plany tym szantaz emocjonalny mniej mnie dotyka. Jedyne co moge powiedziec z wlasnego doswiaczenia, to by sie uratowac czasem trzeba uciec i robic swoje. Ona wroci do mnie, bo sie boi samotnosci i starosci, a ja ja rozumiem. Trzeba jednak pamietac ze dzieci sa i beda zawsze wazniejsze od rodzicow, tak wiec robmy swoje i nie dajmy sie wyprowadzic z rownowagi! Wlasnie to jest karma dla takich osob- krzyk, pozwolenie sobie na dyskusje…to zgubna droga. Powodzenia wszystkim!

  • de pisze:

    nie wiem czy moge powiedziec, ze poczulam ulge, bo jest mi tym gorzej, smutniej i ciezej wiedzac, ze Wy tez cierpicie i ze te choletne matki musza byc naszym koszmarem, zamiast najlepszym przyjacielem i zyciowym drogowzkazem… chcialabym moc z kims pogadac, z kims kto sie uwolnil i wie jak to zrobic. Ja jestem zupelnie rozchwiana emocjonalnie po 29 latach zycia z toksyczna matka w tle..wyniszczyla mnie doszczetnie. Najgorsze jest jednak to, ze nastawila przeciwko mnie wiekszosc rodziny, a ludzie zadziwiajaco wierza w jej wizje i wersje. Nikt mi nie wierzy, nie wyslucha, nie sprobuje zrozumiec. Slysze tylko „matke ma sie tylko jedna i trzeba ja szanowac! a mama mowia jaka ty jestes!!! jak mozesz byc taka dla wlasnej matki?!!!”. I nie ma zmiluj, nie ma tlumaczenia. Kazdy kontakt z rodzina czy to przy okazji swiat, czy czyichs urodzin zaczyna sie od wykrzykiwania mi tego, jakim jestem potworem. Doszlo do tego, ze praktycznie z nikim z rodziny nie mam kontaktu, a rodzina zarzuca mi, ze ich opuscilam, ze ignoruje, ze wszystko inne jest dla mnie wazniejsze, „dokladnie tak jak mama mowila, ze taka jestes! i jestes!”…rece opadaja :( czy to sie kiedys skonczy? czy ze wszystkimi musze zerwac relacje na dobre? niszczy mnie to wszystko. Staramy sie z mezem o dziecko (jego matka notabene jest kopia mojej)…boje sie jak to ma wygladac…jak ma sie wpasowywac w to reszta rodziny i moja matka, ktorzy beda robic mojemu dziecku wode z mozgu i oczerniac jego matke tak, jak robia to przed kazdym innym…jak to ma wygladac? odechciewa mi sie dalszego zycia, staran i zakladania rodziny, mimo, iz do tej pory bylo to moje najwieksze marzenie.

  • Anna pisze:

    Witam serdecznie .Mam ten sam problem.Do tego doszło jeszcze buntowanie mojej córki.Postanowiłam odizolować się od matki.Dla niej wszyscy są nie dobrzy.Pozdrawiam.

  • emilia s pisze:

    witam
    błagam przeczytajcie i doradzcie walczę z męzem o to by mógł widywac i miec wpływ na realizowanie marzeń i potrzeb swoich córek którymi matka Pani Prokurator mąci w glowie i karze nieniawidzić ojca. zajrzyjcie

  • socjolog-matka pisze:

    żal mi was!! jakie wy wszystkie jesteście „biedne i nieszczęśliwe”, jaką „straszną krzywdę” wam te matki wyrządzają swoimi prośbami i rozmowami, ale nie zapominajcie, że wy też będziecie matkami i daj Boże, żeby wasze dzieci traktowały was dokładnie tak samo jak wy traktujecie swoje matki!! dopiero wtedy zrozumiecie, jak bardzo bolały serca waszych matek, że mają takie podłe córki!! bo tak jak wasze matki są skazane na tak podłe swoje córki, tak samo wy będziecie skazane na swoje, mam nadzieję równie podłe!!
    P.S. po przeczytaniu tych waszych wypocin dochodzę do wniosku, że to właśnie wy jesteście toksyczne, a nie wasze matki!!!!

  • EliRod pisze:

    Witam,
    Mam taki problem, a mianowicie mój chłopak jest uzależniony od swojej matki. Ma 26 lat mieszka z rodzicami oczywiście. Jego matka układa mu całe życie, on przez całe życie nawet dziewczyny nie przyprowadził do domu, a jego matka myśli chyba, że on dalej jest prawnikiem…. Nasz związek polega na odwiecznej konspiracji, ponadto mieszkamy 200km od siebie to jest uciazliwe , ciągle wymyślanie jakiś bajek by mógł do mnie przyjechać. Kocham go ale już nie wytrzymuje takiego życia. Jego matka idzie na spacer-on też, jego rodzice gdzieś jadą – on znimi …. Co jest w tym wszystkim najgorsze to jego nie stać by się od nich wyprowadzić , a jego rodzice zawsze stawiają na swoim tłumacząc, że musi się nim podporzadkowac bo mieszka pod ich dachem, a ja już nie mam siły na takie życie… Co mam zrobic ?

  • romantyczka pisze:

    socjolog-matka….nie masz pojęcia co to apodyktyczna matka, nie dająca dziecku mieć własnego zdania, bo zaraz się obraża, że dziecko ma inne niż ona, nie wiesz, jak to jest kiedy się stresujesz, bo matka znów układa Ci życie i wiecznie podkreśla, ze się jej nie słucha, ze ona ma więcej lat przeżyła na tym świecie i wszystko wie lepiej, nie daje Ci szansy nawet na życie po swojemu, do wszystkiego się wtrąca, daje rady których nie chcesz i straszy cię, że ‚ty jeszcze będziesz beczeć’ (jak jej nie posłuchasz)i pewnie wtedy miałaby satysfakcję, ze ona miała jednak rację….

  • taaaa pisze:

    doskonale znam temat z autopsji…niestety też w tym tkwię…

  • Aneta pisze:

    Czytam wasze posty, bo wczoraj miałam również trudną rozmowę z mamą. Mama jest osobą współuzależnioną od męża alkoholika. Kiedyś kiedy byłam młodsza wierzyłam, że od niego odejdzie. Teraz widzę jak się myliłam. Czasem czuję że z nim przegrałyśmy – ja i siostra. Przeszłam terapię grupową 12 kroków i na pewno umiem lepiej postawić granice w momencie kiedy mama mnie atakuje. Rozmawiam z nią rzadko bo w każdej rozmowie jeśli tylko wspomnimy o naszych potrzebach emocjonalnych jest awantura i wymówki oskarżanie o niewdzięczność :bo ja tak dla Ciebie harowałam, czego Ty ode mnie jeszcze chcesz” Szantaż dotyczy pieniędzy i pomocy finansowej, którą otrzymałyśmy od niej. Do tego sprowadza się każda rozmowa. Ja mam ogromną trudność we wchodzeniu w relacje z mężczyznami – bardzo trudno mi zaufać, mam przed tym ogromny lęk, również dlatego, że bardzo dużo wymagam od siebie, zdarzało mi się być w związkach, w których często akceptowałam brak szacunku do mnie, dużo by pisać. Widzę to, mam tego świadomość. Zawsze kiedy przeciwstawiałam się tacie, mama mnie atakowała, pamiętam jej zacięty wyraz twarzy i złość, że burzę jej „chory” porządek.I tak, po tym jak cale życie bałam się ojca, zaczęłam obawiać się ataków matki, które uderzały w moje najgłębsze potrzeby – szacunku i miłości, bezpieczeństwa. Wiele razy prosiłyśmy mamę, żeby także skorzystała z terapii, no ale niestety wyśmiała ten fakt, bo pomocy potrzebuje ojciec nie ona. I tak staję przed faktem, że z powodu pijącego taty emocjonalnie straciłam też mamę. Im rzadziej rozmawiamy tym jestem spokojniejsza. Żal mi tylko, że nie mam z nią takich relacji jak moje przyjaciółki ze swoimi mamami. Problemy taty zdominowały nasz dom i teraz już bywam tam bardzo rzadko:( martwię się czy znajdę chłopaka, który będzie oparciem i odpowiedzialną osobą.

  • Sachmet pisze:

    Dziewczyny czy wy też tak bardzo sie boicie opinii bliskich ? Jestem „stara baba” mam 29 lat, a boje sie ich jak dzidziuś . Wstyd mi .Moje koleżanki żyją jak dorosłe kobiety , mam młodszą przybrana siostrę i zazdroszczę jej ,że zawsze miała swoje zdanie i robiła co chciala nie zwarcając takiej uwagi na rodziców . Ja zawsze mam z tylu głowy mame ktora karci wzrokiem . Moi rodzice nie mieszkają razem ale każda rzecz dotyczącą mnie konsultują ze sobą.Zacząwszy od zakupów jakie robie , studia , jak spędzam czas , z kim się spotykam. Komentują każdy mój krok – każdy zakup- nawet to,że kupuję kosmetyki .Szok ale taka jest prawda. Nawet na wychodzenie po 18 moja mama krzywo patrzy . Jest mi niesamowicie wsytd ,ze tak się daje. Ale nie umiem sobie z tym poradzić .
    Poznałam cudownego faceta i w przyszłosci wyprowadzam się do niego do innego miasta .A ona zamiast być szczesliwa ,ze poznalam kogoś z kim chce spedzic zycie to wymysla glupoty ,ze ja nic o nim nie wiem ( znam go od 4 lat ),ze moze jest gangsterem (ręce mi opadły ) . Marzę o tym żeby się od niej wyniesc ale z drugiej strony boję się ..że jak coś nie wyjdzie to zobacze jej tryufujacy złosliwy usmieszek .Narazie nie mam gdzie sie wyprowadzic ,musze z nia siedziec . A na dodatek nie moge znalezc zadnej pracy. Nie wiem jak żyć, przeraża mnie to ,że ciagle traktują mnie jak mała dziewczynkę

  • Sachmet pisze:

    heeejj żyje tu jeszcze ktos ?

Dodaj komentarz!

Bądź miły. Pisz poprawnie. Nie spamuj :)