Depresja u seniorów
29/03/2018 – 20:49 | Komentarze (0)

Depresja u osób w podeszłym wieku, wbrew pozorom, jest dość częstym zjawiskiem. Jej objawy są jednak powszechnie mylone z innymi dolegliwościami bądź bagatelizowane przez samych chorych, co znacznie zmniejsza wykrywalność i utrudnia postawienie jednoznacznej diagnozy. …

Czytaj cały artykuł »
Problemy

Bolączki codzienności. Problemy małe i duże, z którymi styka się każdy z nas.

Psychologia

Psychologia codzienności. Praktyka, teoria, wpływ psychologii na nasze życie.

Twórczość

Literatura, poezja, malarstwo, fotografia, kreatywność.

Uczucia

Świat uczuć, emocji, miłości. To one kierują naszym życiem.

Wizualizacje

Artykuły z dodatkiem filmu video bądź muzyki.

Emocje » Problemy

Szantaż emocjonalny

Submitted by on 21/11/2009 – 21:30Komentarze (64)

szantaz-emocjonalnySzantaż emocjonalny jest formą manipulacji z którą spotykamy się u osób sobie bliskich. Emocjonalnym szantażystą może być partner (lub partnerka), rodzice a nawet dziecko. Na czym polega ta forma manipulacji, dlaczego dajemy się wykorzystywać i szantażować oraz jak się przed szantażem bronić?

Aby zrozumieć mechanizm działania szantażu emocjonalnego, musimy uświadomić sobie, że aby w relacji mogło dojść do emocjonalnego szantażu, jedna osoba musi wejść w rolę szantażysty (czyli kata) druga zaś w rolę ofiary. Nie może być mowy o szantażu w sytuacji, w której druga strona nie ulega roszczeniom szantażysty. Jeśli jesteśmy silni i nie pozwalamy sobą manipulować, do szantażu nie może dojść.

Kiedy mamy do czynienia z szantażem emocjonalnym?

Szantaż emocjonalny w związku dwojga ludzi ma miejsce wtedy, kiedy jedna osoba zmusza drugą do tego, by zrobiła ona coś wbrew sobie i w tym celu stosuje kary oparte na emocjach (szantażem emocjonalnym nie będzie więc sytuacja w której dochodzi do przemocy fizycznej). W sytuacji szantażu, kat doprowadza do tego, że jego ofiara zgadza się na jego żądania aby uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji emocjonalnych – poczucia winy, żalu, płaczu itd. W procesie manipulacji, szantażysta prezentuje szereg zachowań, które są dla ofiary nieprzyjemne i tym samym powoduje, że ofiara aby zredukować swoje napięcie emocjonalne zgadza się na warunki szantażysty. Dzieje się tak dlatego, że ofiara pozwala na to, by emocje szantażysty stały się dla niej ważniejsze niż jej własne i bierze za nie odpowiedzialność.

Kto może zostać szantażystą?

Do szantażu emocjonalnego uciekają się te osoby, które w relacji nie widzą miejsca na kompromis, które chcą, aby wszystko odbywało się po ich myśli, które nie przyjmują sprzeciwu i które widzą, że mogą osiągnąć zaspokojenie swoich potrzeb poprzez manipulację.

Kto może zostać ofiarą?

Ofiarą szantażu padają osoby niepewne co do własnej wartości, osoby, które boją się wyrażania złości, które mają ogromną potrzebę akceptacji, wreszcie osoby które czują się na tyle niepewnie w życiu, że nie są w stanie poradzić sobie z odrzuceniem, które mogłoby się wydarzyć, gdyby nie uległy. Ofiarami szantażu emocjonalnego w równym stopniu mogą zostać zarówno kobiety jak i mężczyźni.

Kiedy zacząć się zastanawiać czy nie ulegamy szantażowi emocjonalnemu w związku i nie tworzymy toksycznej relacji?

Jeśli w Twoim życiu zdarzają się sytuacje w których:

  • robisz coś dla świętego spokoju
  • podejmujesz decyzje wbrew sobie, po to aby kogoś nie urazić lub nie zdenerwować
  • zdarzyło ci się zrezygnować z czegoś co lubisz, bo drugiej osobie się to nie podobało
  • odczuwasz paniczny lęk przed porzuceniem
  • zdarza ci się zaniechać działania jeszcze zanim je podejmiesz, bo przewidujesz że druga osoba będzie niezadowolona
  • zauważasz, że osoby z twojego otoczenia mają na ciebie „sposób” aby przekonać cię do ich zdania

To są spore szanse, że jesteś ofiarą szantażu emocjonalnego

Popularity: 39% [?]

Komentarze (64) »

  • rf pisze:

    Witam…moja historia można powiedzieć trwa 30 lat…bo właśnie tyle mam lat, a szantażuje mnie mama. Kiedy byłem jeszcze na studiach czasami dostawałem od świata sygnały, że coś jest nie tak…szybko zostało to stłumione. Dopiero po śmierci mojego taty zorientowałem się, że mam duży problem z mama, ze sobą … i z relacjami z ludźmi. Od roku jestem w związku… to cudowna kobieta, taka której szukałem… chce się z nią zestarzeć. Od pewnego czasu planujemy zamieszkać razem, moja mama o tym jeszcze nie wie. Po śmierci taty (1,5 roku temu) mama uznała, że jest sama…że boi się kiedy zostaje sama na noc. Kiedy nie wracam na noc (zawsze wcześniej jej o tym mówię) wymyśla sobie jakieś choroby, nerwice, że nie może spać…szantażuje mnie, że to przeze mnie ma taką starość (ma 74 lata), że z nią nie rozmawiam, że nie szanuje. Nigdy nie pyta jak się czuje, co robię, jakie mam plany na przyszłość… kiedy jej to powiem odwraca kota ogonem, że przecież to moja wina.., że to ja nawet nie zapytam jak schorowana matka się czuje, że jej szklanki wody nie ma kto podać kiedy choruje. Mam jeszcze 2 dużo starszego rodzeństwa, każde z nich ma swoje rodziny… siostra stara się mi pomoc ale też jest zastraszona przez mame. Tak na prawdę to ja najwięcej pomagam mamie, opiekuje się nią, zabieram gdzie chce, do lekarzy.. pomagam w domu… słyszę tylko, że nie zajmuje się domem…, że wiecznie mnie nie ma (nie ma mnie bo nie chce tam być… źle się czuje w jej obecności… uciekam w pracę, inne obowiązki, do dziewczyny) Moja mama przez całe życie mnie tylko negowała … nigdy nie usłyszałem, że mnie kocha … nigdy nie pochwaliła, nigdy nie dała do zrozumienia, że jest ze mnie dumna… to boli bo zawsze tego szukałem…Ona zawsze wie co jest dla mnie lepsze, kiedy 6 lat temu otwierałem firmę, uważała, że zbankrutuje… codziennie to słyszę…że dodaje jej tym zmartwień.. i tak jest ze wszystkim. Kiedy jadę gdzieś dalej samochodem… to ona się martwi .. bo 3 lata temu miałem wypadek i na pewno znowu będę miał. Od stycznia chodzę do psycholog… niedługo kończy się terapia..okazało się, że 30 lat życia w takich warunkach sprawił, że moje postrzegania świata jest dziwne, że jestem inwalidą emocjonalnym. Kiedy umierał mój tata trzymałem go za rękę…pierwszy raz (i jedyny) powiedziałem mu, ze go kocham … nie umiałem wtedy płakać… kiedy był pogrzeb… nie potrafiłem… dzisiaj uczę się co to strach … co to smutek .. uczę się czuć i reagować na te uczucia. Mam problemy z sercem … powoli zaczyna się nerwica… próbuje uciec od matki ale się boję… że znowu będzie mnie szantażować, że mnie odepchnie. Są dni kiedy czuje się słaby… kiedy czuje, że nie dam rady się uwolnić. Ostatnio doszedłem do wniosku, że nie kocham swojej mamy… to smutne, że na jej życzenie. Wszystko w koło uważają, że to ciepła i miła osoba.. a ja mam nie przesadzać, że nie mam polemizować z nią…przez wszystkie lata nikt z nią nie polemizował… dlatego teraz ja mam to co mam. Chce się wyprowadzić z domu, zamieszkać z dziewczyną, budować normalne życie i rodzinę… mam łzy w oczach pisząc to…to chyba oznacza, że terapie przynosi efekty. Boje się swojej mamy… ten strach jest silniejszy od wszystkiego innego. Jestem na nią wściekły bo mnie skrzywdziła…dalej krzywdzi, a ja nie umiem się uwolnić. Kocham swoją dziewczynę i boję się, że zabraknie jej cierpliwości w tej całej sytuacji… boje się każdego kolejnego dnia

  • smutna pisze:

    Witam mam mam duzy problem rozstałam sie z chłopakiem juz jakis czas temu, bylismy bardzo długo razem i postanowiłam od niego odejść. To był mój pierwszy poważny związek także nie miałam żadnego porownania, byłam źle traktowana zdradzana, a ja na tyle kochałam ze wybaczałam dawałam sie poniżać i nie szanować. Chociaż też próbowałam sie buntować co mi za dobrze nie wychodziło bo i tak zawsze wszystkiego była moja wina ( nawet to że mnie zdradził było moja wino). W pewnym momencie powiedziałam sobie że dośc tego że jest więcej tego złego niz dobrego że możliwe ze jestem uzalezniona od niego a nie zakochana więc odeszłam. Pare miesięcy sie udało cierpiałam ale byłam twarda nie odzywałam sie zero kontaktu, aż on nie zaczął go szukać. Zaczał wydzwaniać codziennie sms ze nie moze o mnie zapomnieć ze mnie dalej kocha, zaczał przyjeżdzać i stać pod domem. Mówił ze sie zmienił ze nie jest juz tym dawnym człowiekiem. Ale na mnie to nie robiło wrażenia zdążyłam poznac zycia i stwierdziłam ze jestem teraz owiele szczesliwsza będąc sama niz jak z nim byłam. Jednak telefony i wyzyty wciąż trwały az w koncu uległam i pstanowiłam porozmiawiać. I tak sie zaczeło z jego strony płacz histeryczne zachowanie wymuszenie wszystkiego na siłe. I doszło do tego ze jak mu mowie ze do niego nie wróce to on mówi że nie chce zyc nie nie potrafi kochać kogos innego i że szczęsliwy bedzie tylko ze mna. A skoro nie może byc ze mna to nie chce życ. Płacze mi do telefonu że zaraz to zrobi że ma wszytsko przygotowane juz list pożegnalny napisany, że sie pożegnał już ze wszystkimi. A ja po prostu żeby go uspokoić mówie mu że sie z nim spotkam ze zobaczymy porozmawiamy. I boje sie potem z nim nie spotkac zeby znowu nie było tej proby samobójczej ostatnio nawet wezwałam policje do niego bo tez mówił ze to zrobi. To powiedział że przezemnie juz wszytsko stracił nawet honor na osiedlu ze teraz juz to na pewno zrobi ze nie dałam mu wyboru. a ja naprawde sie boje o niego bo juz nie raz widziłam go w róznych sytuacjach i myśle ze jest w stanie sobie cos zrobić. To jest błedne koło. Co mam zrobić????? Ja po prostu już wariuje :(((

  • Syyylunia pisze:

    Bardzo polecam pozycję: SZANTAŻ EMOCJONALNY. Jak się obronić przed manipulacją i wykorzystaniem, aut.Forward Susan, Frazier Donna. Bardzo pomogła mi ta książka zrozumieć, zacząć się bronić. Pokazuje utarte mechanizmy szantażu emocjonalnego, wchodzenie w rolę ofiary. Wydasz zaledwie 32 zł. ale bardzo dużo zyskasz. Często powracam do tej książki. Dodam, że dostępna na stronie Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego, bezpośredni link Spójrz chociaż, naprawdę warto. Przekonasz się, że nie jesteś wyjątkiem i wiele kobiet boryka się z manipulacją w sferze emocji, w związku, w przyjaźni, w kontaktach z mężem, matką… (wysyłam bez adresów meilowych, żeby opublikowano mój komentarz

  • zaczarowana pisze:

    Kilka miesięcy temu zakończył się mój związek.W sumie to zakończył go on,bo piszac w skrócie związek ten nie był chyba tym czego ten człowiek potrzebował.Momentami czulam się jak przysłowiowa kula u jego nogi.czesto zachowywał się tak jakby tylko on się liczył jakby tylko on był ważny..Tak jakbym ja i moje uczucia,oczekiwania wcale nie były ważne.Bolało,ale po kilku miesiącach nauczyłam sie żyć bez niego.Przestał być kimś kogo miałam w codziennych „planach”,przestał odgrywać tak ważną rolę jaką odgrywał dla mnie kiedyś.Odzywał się sporadycznie często pod wpływem alkoholu,dokuczajac itp.Na chwilę obecną jest tragedia.Dzwoni non stop,pisze,szantażuje,robi niezapowiedziane wizyty,urządza straszne sceny nie przyjmuje do wiadomości,ze to co było już dawno mineło.
    Wiem,że jest w trudnej sytuacji zawodowej,dodatkowo ma problemy w domu,ale mimo wszystko nie usprawiedliwia to tego na co go w tej chwili stać…Zaciskanie paska na szyi..łykanie prochów..płacz,lament,błaganie o spędzony wspólne czas.Mówi,że on tego nie wytrzyma…Ale ja też już nie wytrzymuje.Żyć mi się odechciewa:(Co ja mam zrobić?

  • mar pisze:

    Jestem osobą, za pomocą szantażu próbowała zdobyć czyjeś uczucie.
    jesteśmy ze sobą prawie rok, na początku było świetnie, ale powoli coś się psuło. Myślałem że robie wszystko dla nas i nie rozumiałem skąd wynikają nasze kłutnie, które zaczynają się od drobiazgów. Czółem się bezsilny, pokrzywdzony, manipulowany, a czasem załamany, aż sam zaproponowałem wizyty u psychologa.
    Po ostatniej kłótni, rozstaliśmy się na kilka dni, następnie spróbowaliśmy porozmawiać i dowiedziałem się, że na każdym kroku stosuję szantaż emocjonalny. Chcę sobie z tym poradzić, szukam pomocy, dużo o tym czytam, a nie stać mnie na psychologa.
    Poradźcie co zrobić.

  • laruszu pisze:

    a jak bronić własne dziecko przed jego ojcem, który obwinia je o własne nieszczęścia. Syn ma 15 lat i ostatnio dostał sms od taty z zarzutem, że przeze mnie i przez syna nie spędzili razem Wigilii. Dziecko było załamane, że skrzywdził tatę. Ojciec odebrał mu prawo do decyzji i uszanowania jej. Widuje się z dziećmi kiedy chce a najczęściej to dzieci (jest jeszcze córka 13 lat) czekają aż znajdzie chwilę dla nich. W Wigilię przysłał o 12 w południe sms, że chce zabrać dzieci, gdy ten czas razem z nimi planowałam od początku grudnia. Mimo to spytałam dzieci jaka jest ich decyzja, gdyby chcieli pojechali by do ojca.ŻENADA PO PROSTU. Najgorsze jest to, że mam świadomość gierek mojego eks. Sama ledwie nauczyłam się je rozpoznawać i im nie ulegać, chociaż ciąży mi to kamieniem. Martwię się tylko o syna bo bardzo jest związany z ojcem i jest mu potrzebny, a ze strachu przed zawodem jaki może zrobić tacie podejmuje czasem decyzje wbrew sobie. Możliwość utraty miłości taty wiem, że bardzo mu ciąży. Córka już niestety niechętnie spotyka się z ojcem i niechęć z drugiej strony jest równie ogromna.
    Ludzie nie krzywdźcie swoich dzieci nikt tak was nie będzie kochał jak one.

  • eN pisze:

    Witam! mam przeraźliwe trudną sytuację. jestem w związku od 3 lat i już dalej nie chce tego ciągnąc, zerwałam z nim ale on mnie cały czas zadręcza i dalej myśli ze jestem z nim i ze wszytsko sie ułozy. gdy mu mówie wprost ze to koniec, robi okrpne rzeczy, pociął sobie całą noge, dodam ze juz wczesniej gdy było coś nie po jego mysli to się ciął, teraz dosżło do takiej sytuacji ze sie zabije, najgorsze jest to ze mieszkamy na tej samej ulicy, pare domów od siebie. nie moge sie od niego tak po prostu odciac. musze widywac jego rodzine itp. najgorsze jest to, że ja jestem swiadoma tego, że jest zdolny do samobójstwa. ostatnim razem sytuacja skonczyła sie tak ze jego mama zadzwoniła na poilcje i zabrano go do psychiatryka. wgl jakas totlana maskara, cały czas mnie szantazuje. u lekarza stwierdozn u niego schizofrenie ale wypisał sie na własne rządanie. Kasia pisała o swojej historii 3 lata temu, wiec moze zobaczy mojego posta i opisze, jak to u niej sie skonczyło.

  • Malinka pisze:

    Mam powazny problem. Moja matka od lat stosuje wobec mnie szantaz emocjonalny. Dotyczy to sytuacji zarowno codziennych jak i powazniejszych decyzji zyciowych. Zgodzila sie przeprowadzic do innego miasta. Tam mialam zaczac wszystko od nowa. Nowy piekny dom, wiejskie otoczenie, wlasna firma ( ciekawy pomysl). To jednak mame przeroslo, ze moze mi sie zaczac powodzic. Naobiecywala mi tyle, ze wszystko sie zmieni a ja zapomne o tym, ze ojciec stosowal przemoc a ona nie reagowala na to (ojciec nie zyje od dwoch lat). I stalo sie. Moje marzenia rozbily sie o szara rzeczywistosc. Wystarczyl pretekst, by zmienic decyzje. Mamie popsul sie tv i przychodzila do mnie, by obejrzec film, wiadomosci czy program. Mialam dosc jej wizyt, bo czasami chcialam odpoczac, zaprosic kogos, serwowac po internecie. Ktoregos dnia delikatnie dalam do zrozumienia, ze mialam ciezki dzien i chce odpoczac. Reakcja byla okropna cos odburknela i trzasnela dzwiami, byla agresywna, obrazila sie. Mysle, ze mam prawo do samotnosci i intymnosci. Nie musze sie ciagle na cos zgadzac.Potraktowala mnie okrutnie. Powiedziala, ze sie nie przeprowadzamy. Zdecydowala za mnie (jedna czwarta mieszkania przyznana jest mi przez sad) tak naprawde tez mam cos do powiedzenia. Potem twierdzi, ze ona mi laske robi, ze sie przeprowadza ( bedzie mieszkac w domu o wyzszym standardzie, bedzie miala ogrod, cisze i spokoj) to smieszne. Pozniej przyjela role meczennicy, ktora wybitnie sie poswieca dla mnie (jakbysmy mialy w jakims baraku mieszkac). Mialam dosc powiedzialam, ze nie pozwole sie tak traktowac i jak dla mnie to nie musi sie przeprowadzac ( zreszta to na konflikty miedzy nami tez nie pomoze, bo tam tez mozemy sie klocic) nie oczekuje poswiecenia z jej strony ( matka akceptowala przemoc a teraz sie poswieca smieszne normalnie tylko boki zrywac)i sama sobie dam rade. Postanowilam wynajmowac pokoj, bo co mam zrobic? Mam dosc. Pomozcie.

  • kris pisze:

    Witam…zaczne od tego ze bardzo kocham moja zone, slubowalem jej wiernosc, milosc i uczciwosc małżeńska. Zawsze staram sie jej pomagac i wspierac , jednak od jakiegos czasu mysle o rozwodzie … Wszystko z powodu jej matki. Przez jej matke nie czuje sie prawdziwym mezem . .. Caly czas krytykuje moja zone, wmawia jej ze jestem nieudacznikiem. Zaczelo sie od tego ze zona zgodzila sie na pomoc finansowa przy kupnie mieszkania. I w ten sposob uzurpowala sobie prawo do wtracania sie w nasze zycie. Nie raz rozmawialem z moja zona, ale ona mowi zeby jednym uchem wypuszczac a drugim wpuszczac. Czesto przez nia placze. A gdy staram sie ja bronic to jeszcze bardziej obrywa sie mojej zonie. Sam tez nie jestem swiety, ale jak jestesmy u tesciow to nie moge sie nawet odezwac w obronie zony, pozniej jest wypominanie, gadanie itd. A tesciowa cala wine zwala na zone. Mam wrazenie ze sie uzaleznila od matki i tak jak pijak nie potrafi odstawic butelki. Tesc nawet jak ma swoje zdanie to tesciowa i tak przekreci go na swoja strone.mieszkamy od tesciow ok 200 km od siebie ale i tak neka zone telefonami. Nie wiem co mam robic , kocham zone i chce zeby byla szczesliwa ale juz naprawde nie wiem co zrobic. Zamierzam isc do psychologa ale nie wiem czy mi pomoze w jakikolwiek sposob

  • trysiao7 pisze:

    Witam Was…czytając wasze komentarze zdalam sobie sprawę że tak naprawdę ją też padlam ofiarą takiego szantażu…od prawie 5 miesięcy jestem w związku . z facetem z przeszłością …z ciemna przeszłością…min cięciem się i próba samobojcza i pobytem w ośrodku specjalnym w młodych latach….. Chciał dziecka..namówił mnie bo GP kocham…mieliśmy zacząć się starać po Nowym roku…chce zamieszkać razem..zgodziłam się również….jestem po poważnym wypadku z kolanami i nie mam w nim wogole wsparcia..nawet w jednym milimetrze… Dziś znów mnie straszył…a potem mówi że mnie kocha nad życie i że żyć beze mnie nie może…wymyśla że jak wyzdrowieje to znajdę sobie innego mimo ze dobrze wie że ją tego uczucia nie szukałam…nie poznał nawet moich znajomych…mówi że ma fobie odrzucenia i boi się odpowiedzialności…teraz mi to po 5 miesiącach mówi… Zaczął mówić o przerwie…ją nie wytrzymałam i poplakalam się i krzyknęła że to ją daje mu spokój jak tak chce te 3 dni przerwy …to błagał mnie wydzwanial żebym wróciła bo beze mnie nie da rady. .chwilę z nim rozmawialam to zaczął mnie godzinę temu straszyć że bierze samochód a o jego pogrzebie mnie powiadomia .. Co ją mam robić ..ją go kocham nad życie…ale już nie wiem…

  • daga pisze:

    Moja siostra ma zdjecia w telefonie z mojego pamietnkka w ktorym sa moje prywatne sprawy i mnie szanatrzuje ze nie moge sie teraz zadawac z jedna z moich przyjaciolek.

  • Ania pisze:

    Niestety, nie zgodzę się z Wami. Szantaż to bardzo straszna rzecz. Mój mąż szantażował mnie wiele lat. Teksty w stylu „idę się zabić” czy „powieszę się” przewijały się wiele lat. Były rzucane jak słowa na wiatr, ot tak, w różnych sytuacjach. Dużo pił alkoholu i nie zamierzał się leczyć. Przystojny, męski, inteligentny, wykształcony, dobry status społeczny i dobra stała praca. Do tego dwójka wspaniałych dzieciaków. Niestety, powiesił się, w sypialni, nad ranem przy mnie i przy naszym kulkuletnim dziecku. Nie potrafiłam go uratować. Do dziś nie wiem jak żyć z osobą, która szantażuje w ten sposób. Jest to bardzo trudne. Myślę że każdy człowiek chce żyć, kwestia odpowiedniej pomocy lub odsunięcie się od takiej osoby już po pierwszym szantażu. Później niestety pozostają jedynie sidła lęku i strachu o własne życie i życie partnera. Kochane kobiety przemyślcie więc z kim się wiążecie, bo czasem jest za późno na odwrót i pozostaje w związku w najlepszym przypadku lęk i niepewność, w gorszym śmierć, trauma dla tych co żyją i osierocenie dzieci, w najgorszym masowe zabójstwo (mój mówił także że zabije dzieci i mnie a na końcu siebie).

  • ewa pisze:

    Tez przez 10 lat bylam szantażowana przez partnera, na poczatku bylo fajnie, udawał kogos zupełnie innego, ale szybko sie dowiedziałam ze ma kłopoty z prawem, komornika, jeździ bez prawa jazdy i ma kupę innych grzeszków, powiedziałam ze go nie kocham, oszukał mnie i nie chce z nim byc, długo musiałam tłumaczyć, on twierdził ze mnie kocha i sobie zycia nie wyobraża, pozostaliśmy przyjaciółmi, polegało to na tym ze on mi pomagal w pracach domowych, ja go karmiłam, pożyczałam kasę , wspierałam duchowo. 10 lat meki, mowil ze jest nic nie warty, ze nikt ho nie kocha, ze lepiej gdyby nie zyl , poznal teraz inna kobiete, ona jest w niego wpatrzona jak w obrazek a ja odetchnelam z ulga, mam nadzieje ze pozbylam sie balastu

  • wdowiec pisze:

    Ja jestem ofiarą szantażu emocjonalnego po raz drugi, że moja kobieta odejdzie, – mnie porzuci. Świętej pamięci żona jako pierwsza tak odchodziła ode mnie przez 21 lat formalnego małżeństwa i rozdzielił nas dopiero Bóg. Umarła na nowotwór – odeszła ale tym była zaskoczona. Znosiłem to, ale nie byłem z tym szczęśliwy. A ten nowotwór to już była trauma. Poznałem nową kobietę i znowu ten sam schemat. Moja nowa szantażuje mnie że odejdzie. Właściwie nie tyle już zależy mi na niej, bo z niej wcale nie takie cudo, tylko że ja szanuję dobro jakim jest związek, w który już tyle zainwestowałem własnego czasu i inne wartości. Tu nie tyle celem mojej kobiety jest odejście, tylko jest obrażanie mnie i uderzenie w wartości, które ja osobiście szanuję. Właściwie to ona tak odchodzi ode mnie już szósty miesiąc. Tak obserwuję ją, obserwuję i dziwię się, ale też nie ukrywam, że jakoś nie czuję się z tym dobrze.
    Mam taki wniosek ogólny, że kobiety szantażują, bo mają niskie poczucie wartości wewnętrznej i próbują to jakoś nadrabiać, obrażając swojego partnera, bo on może wykaże swoją niższość, w postaci ustępliwości wobec niej.

Dodaj komentarz!

Bądź miły. Pisz poprawnie. Nie spamuj :)